Zaczęliśmy tak jak lubię, tuż po wschodzie słońca. Zapowiadał się upalny, letni dzień. Pusty park Wilsona był cały dla nich. Pospacerowaliśmy trochę, korzystając w porannego słońca, a gdy zaczęło się robić gorąco, skierowaliśmy się do Palmiarni, gdzie czekały nas prawdziwe tropiki. Dla Asi i Sławka temperatura nie stanowiła problemu: byli zajęci sobą. Nie pozostało mi nic innego jak uwiecznić ich…